Ania i Maciek

Ania i Maciek – mglista opowieść z górską pasją w tle.

Na wstępie chciałbym powiedzieć, że jestem zakochany w Bieszczadach. Czuję się tam jak w domu. Oddycham tymi górami i potrzebuję ich jak powietrza. Tym większą radość sprawiła mi ta zakochana para gdy oznajmili mi, że chcieliby sesję zdjęciową o wschodzie słońca na szczytach bieszczadzkich gór. Pan młody miał lekką kontuzję nogi więc padło na ekspresowy szlak na Połoninę Wetlińską. Budzik zadzwonił, szybka kawa, troszkę jazdy i o 5:00 ruszyliśmy wspólnie w stronę osławionej Chatki Puchatka. Marsz nocą przy świetle czołówki to coś wyjątkowego, polecam każdemu. Efektu w tym cudownym miejscu dodawała mgła, która ni stąd ni zowąd pojawiła się gdzieś w połowie drogi. Na szczycie byliśmy o brzasku. Kilka oddechów i Ania w objęciach swojego męża pozowała na tle wschodzącego słońca. Może nie było w tle Caryńskiej, którą można zaobserwować w co drugim zdjęciu z tego miejsca. Była za to Ania i Maciek na Połoninie. We mgle, przy wschodzącym słońcu, zakochani szczęśliwi.

Sesja Bieszczady

Majówkowy wypad z Asią i Danielem na sesję ślubna z pięknymi Bieszczadami w tle. Pogoda wymarzona no gdyby nie ten wiatr 🙂 Powoli spacerując, pozując wytrwaliśmy do zachodu a warto było zresztą zobaczcie sami.

Piknikowa Sesja Moniki i Franka

Piknikowa sesja z Moniką Frankiem i czterokołowym czerwonym akcentem. Na objazdową sesję wybraliśmy się po obrzeżach mielca. Pogoda dopisała słonecznie idealnie co sprawiło że humory dopisywały. Na bocznych drogach Monika z Frankiem testowali możliwości swojego pięknego czerwonego Ferrari 126p. Przyznam ciężko było czasem dotrzymać tępa. Poniżej krótka fotorelacja z tego dnia.



Sesja Narzeczeńska Patrycji i Krzyśka

Z Patrycją i Krzyśkiem w tak długo wyczekiwanej zimowej scenerii. Spotkaliśmy się w Czarnorzeckich lasach niedaleko Krosna. Pomysł był prosty. Spacer na luzie, radosna atmosfera oraz dużo uśmiechu. Oszronione drzewa, zamglone niebo, oni wtuleni w siebie. Obrazek jak z bajki. Idealna sceneria na zdjęcia w zimowej aurze. Na koniec dla rozgrzania zmarzniętych mała bitwa na śnieżki. Zobaczcie sami jak było.

Ania i Grzegorz

Sesja ślubna podczas wypadu z ekipą znajomych? Czemu nie! Plan był prosty – jedziemy w góry. Spędzić razem czas, połazić oraz nacieszyć oczy cudownymi widokami, a że ślub Ani i Grześka był tydzień wcześniej to czemu by nie zrobić małej sesji fotograficznej.

Gdy dojechaliśmy pod The Cime di Lavaredo pogoda jak to w górach – w kratkę. Na dzień dobry przywitała nas ulewa. W gratisie na koniec dnia z nieba spadł grad. Pomimo niesprzyjającej pogody widoki w Dolomitach zapierają dech w piersiach. Wyjęte obrazki jak z planu Władcy Pierścieni czy Gwiezdnych Wojen. Szczęka opada. Serio. po przyjeździe wybraliśmy się od razu na mały spacer wieczorową porą.

Dwa dni później pogoda przegoniła nas z Dolomitów i tak wylądowaliśmy nad jeziorem Achensee w Austrii. Przed wyruszeniem Grześka na Feratę (od taki szlak tylko bardziej stromo 😉 ) wieczorem zrobiliśmy szybką sesję fotograficzną nad jeziorem. Cudowna woda, góry dookoła. Aż szkoda że czas tego wypadu musiał się kiedyś skończyć.

Nie mam dla Was porównania i chyba nie ma sensu porównywać miejscówek tam z tymi co mamy tu. Wszystkie są magiczne nawet te za płotem. W Dolomity na pewno jeszcze wrócę a póki co pakuję się na sesje w Bieszczady.