Fotografia Ślubna

Meteorolodzy zapowiadają największe mrozy od paru ładnych lat, a tu niespodziewanie pisze do mnie Magda. Proponuje mi wypad na plener w Bieszczady. Czemu nie! Sanki, narty i jabłka już spakowanie, a więc wsiadamy do samochodu i jedziemy. Pogoda jest całkiem niezła. Śnieg skrzypi pod nogami. Bawimy się wyśmienicie w rejonach Przełęczy Wyżniańskiej. Pchanie sprzętu na sankach jest prawie jak na wyprawie polarnej. Szkoda że dzień tak szybko się kończy.